dni ktorych nie znamy
Ja nie wygrzebuje przeszlosci, wierze w Boga i uwazam, ze karma wraca.
Jezus tez taki byl i az zmartwychwstal w grobie. to fakt, ktory dala mu planeta ziemia, zycie po smierci. Dzisiejszy swiat zalewany jest przez pelno informacji. ludzie latwo ulegaja temu co uslysza, przeczytaja. niestety udowadnianie prawdy jest dla mnie zbyt bolesne. Zamykam sie w sobie i zbieram resztki sil na ten marny skromny zywot, ide swoja droga. Niestety nie ma do kogo, no moze i jest ale taka niestety prawda o ludziach. Niestety prawda jest tak okrutna, ze sie nie chce jej mowic. te 100 tysiecy kilometrow moja micra w gazie, potem moje zycie na dzialkach w 2025 tylko po to by pies nie wchodzil po schodach i to jak zniszczono moj samochod, to jak w pizzeriach mnie wystawili , spiski, mam tylu wrogow. to jak przebili opony w aucie zabrali rejestracje, zgosili auto na policje ze nie ma tablic, potem straz miejska odholowala auto a ze auto bylo na mame to juz nie mialem prawa pisac pisma w tej sprawie i mama zlikwidowala samochod. a teraz daje mi 30 zlotych i hoduje jak zwierze. kaze mi sie przyznac ze jestem pojebany.. czlowiek, ktory na piramide w egipcie ma reseksje niewieksza niz ze ale duza.. ulozyllem sobie zycie pod psa i dalej z nim jestem i sie opiekuje ale od kiedy on nie chodzi tak duzo, on ma nadal wiare w ludzi ale ludzie sa okropni.. nie mam sily dalej pisac. jestem wyizolowany od swiata od wszystkiego.dziadek mowil wszystko ci zabiora, rychu peja spiewal wszystko ci zabiora smutne to. i te gulagi tu. nadal sa tu gulagi, moi znajomi. dawni znikli dawno a nowi to sepy - dzwonia by sprawdzic czy cos mam. ostatnio mam troche gorzej a oni robia sie bardziej agresywni. nie mam kmu ufac, chwytam sie kazdej okazji by zlapac troche oddechu. ciezko mi sie pisze.
Nie moge za wiele zrobic a sepy nade mna kraza. rodzina bezpiecznie z dystansu nie wiem czy cos knuje. tak sie skonczyly moje tlumaczenia w ameryce. bez samochodu teraz, dawni znajomi zmienili we wrogow. naprawde nie mam sil by to wszystko opisywac jak bylo. teraz golab przylatuje do nas i grucha do Gimliego - ze czas na spacer..pozostaje mi wierzyc w Boga i to, ze bez siana nie jestem gorszego sortu. siedzimy tu z Gimlim i jestesmy i wierzymy w prawde, choc niestety prawda jest bolesna.