Weekend


 Mam nadzieje, ze coś jeszcze będę mieć z weekendu ale chciałam podsumować kilka rzeczy, skoro ruszyłam trochę bloga.

Na zdjęciu Gimli w kurtce pitbulla, którą dostałam :) I w tej kurtce poszłam sobie o 3 w nocy na miasto potańczyć. Chęć pomachania tyłkiem w rytmie techno znikała z kwadransu na kwadrans w beznadziejnym klubie Underground. Fakt, że o piątej, szóstej rano przybywało ludzi ale jacy to ludzie. Dobry Jezu. Straciłam dobre dwie godziny na bezsensowne rozmowy z czego 90% to były pytania o moją transpłciowość i mimo, że mówiłam, że mi się nie chce o tym gadać to tak jakoś musiałam tą papą ruszać. Laski ładne ale głupie jak but. Nie przyjde tam więcej zdecydowanie. Czułam się no nie wiem ci ludzie czuli się jakoś lepiej, że grali w piłkarzyki albo podtrzymywali piwo i gadali o piłce. Może dla nich to jest jakiś mega klub bo tak o tym opowiadali ale ja tam po prostu szukałam wyjścia trochę dłużej. Żenada. W kurtce pitbulla - nie działał zamek błyskawiczny, przypiełam sobie na zewnątrz plecak i jakoś wygrzała. A w domu podgrzałam zupę, pomidorówka i tak teraz jem kolejny talerz i sobie leże pod kołderką. 

Jeffrey chyba wczoraj był wniebowzięty bo nie dość, że pożył na mój koszt to jeszcze trochę mu pomogłam z edukacją - przeglądaliśmy moje stare notatki ze studiów z analizy matematycznej dla informatyków: suriekcja, injekcja, bijekcja itp. Potem czytaliśmy Biblie - moje dwie ulubione opowieści z tamtąd - o Dawidzie i Goliacie i o Wieży Babel - jak widzicie spełniam swoje ukryte macierzyńskie role. 

Gimli był na krótszym spacerze bo wczoraj mieliśmy mega misje w nocy jak na syberii. oczywiście pomyślną. No i przeniosłam jednego kompa do Jeffreya - obejrzeliśmy sobie Mortal Kombat nowe, trochę Kickboxery - ogólnie wieczór z filmami o sztukach walki. Jean Claude Van Damme itp. do tego piwko no i rano oczywiście klata. No i brzuszki zrobiłam ale już u siebie. Czytałam dziś Atomic Habits o tym , że ja coś chcemy to skuteczniej jest określic czas i miejsce gdzie to będziemy robić też. było trochę wesoło, inaczej i oryginalnie też. Już nie wspominam o programie, który napisałam i uruchomiłam na tamtym kompie. Było miło ze względu także, że trochę odświeżyłam kontakt ze starym znajomym a innemu pocisnęłam a jednego wkręciłam. No nic, kończę ten wpis. Oby jeszcze coś z tego dnia wyciągnąć.

Most popular

KarinaEntertainment - Don't bring me down!!!

Nowe rzeczy