wieczór po odleceniu os
Osy odleciały . Spryskalam te miejsca preparatem wymyślonym przez chataGPT, który działa tak, że osy rozpoznają te miejsce jako oznaczony teren i w ich decyzji będzie to teren mało interesujący. Ocet, płyn do naczyń , mięta.
W tym poście wrzucam zdjęcie, które wyszło trochę strasznie na pierwszy rzut oka. No i faktycznie trochę w nocy polatalam z Sauronem
To tu to tam. Trochę przestawiania w pokoju, rozkminy prądowo dywanowo rozniste.
Zjedzone grzanki a i też sałata i trochę groszku dla smaku bardziej. I chleb z solą smakował.
Dzień wcześniej pojechałam na noc do bloku z Gimlim i się wyspałam. Zjadłam tam sobie krem czekoladowy. Żebym nie przytyła znów. Dwa dni wcześniej jadłam batony karmelowe i pryncypalki a nic mi nie wiadomo, że jestem w ciąży. Bo niby z kim ?
Od dwóch dni żyję w niepokoju. Zjadłam trzy batoniki, dwa opakowania pryncypałek i jedną żelkę, która spadła mi za kanapę i leżała tam nieznaną liczbę miesięcy. A potem... poczułam to. Delikatne burczenie w brzuchu, subtelne rozpieranie w podbrzuszu i – nie żartuję – przez moment miałam ochotę słuchać kołysanek na YouTube. Wpisałam w Google "dziwne uczucie po pryncypałkach" i zanim się obejrzałam, byłam już na forum z wątkiem pt. „czy to możliwe, że jestem w ciąży energetycznej?”. Czytałam dalej. Jedna osoba pisała, że tak właśnie zaczyna się tzw. cukrowa embriogeneza.
W panice zaczęłam łączyć fakty: pełnia księżyca, data ważności batonika (dziwnie przypominała datę mojego pierwszego SMS-a z byłym), no i fakt, że przez chwilę wydawało mi się, że moje odbicie w lustrze powiedziało: "gratulacje". Wszystko to prowadzi mnie do jednej, logicznie nielogicznej konkluzji – jestem w ciąży spożywczo-symulowanej. Nie pytajcie mnie o szczegóły, ale jeśli jutro zacznę mówić do tostera "tato", wiecie, co się dzieje.
