rezygnacja totalna


 Kiedyś oglądałam TEDa i koleś coś o życiu w Polsce mówił. Ze próbował kościoła, psychologa, różnych rzeczy próbował. Próbował szukać tam czegoś i nic nie działało. I na koniec powiedział, że jest potem taki stan rezygnacji i dodał, że tego nam życzy.. 

No i cześto miewam takie stany rezygnacji. Teraz też. Powyżej zdjęcie z Sauronem - Gimlim. Moim jedynym przyjacielem można tak ująć. 

Dziś sobie pochodziliśmy z Gimlim w ramach soboty i nie pracowania. Nie miałam połączeń, bo troche byłam zalogowana. To jest tak, że w tym Poznaniu jakieś drobne prace jakie mogłabym wykonać, zupełnie się nie opłacają w perspektywie telefonu. No ale jednak to jest coś innego, to nie jest siedzenie 9 godzin. Po dwóch trzech telefonach człowiek potrafi być totalnie wykończony i musi się wylogować. 

Dzisiaj była sobota, pochodziliśmy sobie z Gimlim koło 6tki . Śniadania były zamknięte ale było po południu a kto je śniadania wtedy.. piwko z Żabki było. Sauron zadowolony na pewno, dwa spacerki dziś. No i tak zleciał dzień. Taki wysiłek za który nie płacą. I tak coraz częściej mam. Wkurwiona jestem, w trakcie pisania tego tez miałam exception i już wyssała się ze mnie energia i nie chce mi się nawet pisać. A chciałam napisać jak mnie ludzie Polacy wkurwiają i mnie zawiedli to mało powiedziane ale na tych działkach to po prostu jest gułag do kwadratu. Niech ci ludzie wszyscy wypierdalają. Od początku nie chciałam nikogo tam znać może poza sąsiadem a tak się porobiło, że ci ludzie mnie wciągneli w swoje gówno. Już teraz o tym nie piszę dalej ale przyjdzie na to czas. Wyjechałam stamtąd bo tam jest tyle ludzi i każdy coś gada i to przerasta mój analityczny umysł do tego stopnia, że w piątek byłam juz przebodźcowana tymi ludźmi, więc niech spierdalają. A także dawnych już na dwóch rękach ludzi wyliczę, którzy teraz telefonów nie odbierają a na jednej ręce mam grupy osób, które mają jakiś problem. No ja pierdole. czy nie lepiej już chodzić sobie po prostu do pracy, siedzieć na telefonie i się cieszyć? Nie. Bo mam Gimliego mam życie i etat to po prostu śmierć odwlekana - droga do samotności, braku życia itp o czym już w dawnym poście pisałam. Nie sprzedam się za cenę komfortu no ale wiadomo chciałoby się. Samotna matka z dzieckiem tez ma te problemy. takie same. jestem pewna. pisze już dla sportu bo obiecałam na fb, że będzie post ale w miedzyczasie zrodził się plan więc kończe na teraz. pa drodzy czytelnicy.

Most popular

KarinaEntertainment - Don't bring me down!!!

Nowe rzeczy