Niedziela
Tu moja twarz. Jak widać przyjechaliśmy znów z Sauronem na działkę. I sobie siedział wreszcie na trawie - wygląda na to, że nic więcej mu do szczęścia niepotrzeba a pogoda dopisała.
Co do twarzy to może nie jest odpicowana na kobietę jak AtraDeVil ale jaki kraj takie transkobiety .. tzn wszystko przede mną jest też drugie podejście żeby się nie malować i tylko włosy i bardziej damskie ciuchy.
Tu sobie z Gimlim i kolega dałam się namówić na spacer choć chciałam z nikim nie gadac. Jednak później postawiłam granicę bo naprawdę nie jestem już anymore typem gawędziarza wielogodzinnego - to mnie niszczy.Transkobieta Karina przy płocie.Witamy w Polsce.. ehh przynajmniej nie musiałam pracować przez weekend. W dodatku załatwiłam nieważną I niepilną sprawę - a takie sprawy też trzeba załatwiać a nie tylko ważne i pilne.
Piękny był to dzień bo spotkałam wujka i ciocie :)
( Trochę dwuznacznie no napisałam wiec Sprostowanie: to nie była niepilna i nieważna sprawa bo wujek i ciocia to jak już sprawa to na pewno najważniejsza :) )
Co do mojej sytuacji to jak widać stawiam sobie jak robaczek małe kroczki. Kolejna plaga spada nam oczywiście na łeb a ja robię mikrokroczki . Trochę tak jestem sobą . Mam nadzieję, że mimo feedbacku braku, mimo utraconych nadziei , urwanych kontaktow , wariactwo jakim można nazwać całą moją transkobiecosc , hordy wrogów itp że wszystko będzie dobrze.
Upublucznilam Instagrama , mam Facebooka, Spotify może założę Twittera aczkolwiek teraz na Facebook informuje o nowych postach. Wpływ mój poprzez bloga może nie jest kolosalny ale jednak ktoś to czyta a przecież chociażby nie chodzi o ilość tylko jakość. Przecież nie zacznę rapować tego co pisze, żeby nabić wyświetlenia :)
Kończę już pisanie. Pisanie z klawiaturki telefonu jednym palcem bo mi się m.in. litera b nie wdusza w laptopie ( później se wezme klawiature )


