Środowe rozterki


 Witam państwa w ten środowy poranek. 11:50 to jeszcze poranek co nie ? A po północy, jak po północy w Paryżu, czasem elegancko czasem lipa, jak to mówią raperzy. Dzisiaj piszę po prostu co mi do głowy przyjdzie, może być tu stek informacji. Jeffrey znienawidził Palucha za jego teksty. Ale tak jest z raperami i dowiedziałem się nawet o amerykańskich raperach, że oni śpiewają tak, że odbiór jednostki a może być ich np. 10 milionów - przecież Palucha Szaman ogłądało chyba z 35 milionów to cała Polska i jeszcze Polonia.. I każdy ten człowiek może to odbierać do siebie, tak jakby on  śpiewał o Tobie. Tak samo z Amerykańskimi Raperami 2 paciem i innymi. 

Dziś wchodze na linkedin i wśród znajomych zobaczyłem dwa wspaniałe awanse - jeden wygląda jak początek kariery a drugi jak jej szczyt. No i przechodze do sedna - nie będę póki co pisał tu o ludziach. Choć właśnie miłe spostrzeżenie jednego człowieka, że faktycznie znam dużo ludzi. .

 Ja tam przysłowiowo klepie biedę. Dużo stanowisk mnie nie motywuje, niektóre przekraczają moje ramy czasowe. No nieistotne bo mam tego bloga, żeby coś napisać. Jeśli chodzi o tranzycję i transpłciowość to gender fluid doskonale spełnia definicję, że mogę być też w męskiej postaci. Siedzę, popalam e-papierosa ( naprawdę ten geek vape ma ten minus, że jak się wyładuje z samego rana, to trzeba go kilkanaście kilkadziesiąt minut ładować, czyli na głodzie z samego rana musisz czekać i czekać i się denerwujesz.. a jak się wkurwisz i przeklniesz [ co jest zasadne żeby wyładować emocje ] to na psa to przechodzi i pies potem idzie na korytarz na chwile też się odstresować ;) ) . Co do psa, może nie. Niestety od kilku lat dostaje głuche telefony z nieznanych numerów i jak zmienię numer telefonu chyba to jak go opublikuje poprzez facebook to później też dzwonią. Mam kilka typów, kto może mi taką wredote 100% anonimowo robić ale nie będę jeszcze pisać o ludziach :) 

Ze szczerym sercem cieszyłem się z informacji o obydwu awansach i naprawdę cieszyłem się, że to dobra wiadomość - że komuś się wiedzie. Pomimo tej całej mowie nienawiści, niezgodności, bezpodstawnym zarzucaniu, wyolbrzymianiu, wyciąganiu prywatnych informacji publicznie. Niestety to boli. No i co, jeśli ktoś z czytelników ma propozycję co do bloga to niech da feedback. Narazie nie mam feedbacku ani nic, ale jak pisałem, nie jest to generowane przez AI. Może więcej tłumaczeń? ( ale też nie chcę plagiatu robić ). 

Wygląda na to, że piszę dla przyjemności i narazie tylko szlifuje ten miecz, podtrzymując tematy. Założenie o rzeczywistości gułagowej jest 100% trafnę, naprawdę poczytajcie te książkę. Mi zostało jeszcze kilka rozdziałów, mowa teraz o ucieczkach. Większość ucieczek jest nieudanych. No i na przykład o czym chyba już pisałem akcje typu, że mieli trochę prowiantu, w trzech uciekali chyba i ileś tam dni zostało i według wyliczeń wyszło, że jeden z nich musi zginąć i wypiją jego krew, bo nie było wody. No i zabili go i coś z tą krwią było nie tak a jednak potem znaleźli jakiś wodopój, a w ogóle to ich później złapali. Bo za jednym więźniem ruszały całe legiony poszukiwań. I ta książka to są fakty a nie fikcja..

Teraz coś osobistego. Gdy spadł ten śnieg w pierwszy dzień, miałem miałam 10 godzinną zmianę. Niestety jeszcze w letnich butach a w samochodzie nie działa ogrzewanie bo jeszcze tego nie zrobiłam u mechanika. Jeźdźiłam w mrozie, było zimno a palce u nóg, śnieg był chujowy, widoczność 10% przez przymarznięte szyby ( ale jeszcze nie taka jak w późniejsze dni ) . No i w tych trudnych chwilach pomogła mi modlitwa.. 

Jednak przyrównanie tych 10 godzin do ogólnych w Gułagach ma sens. Bo było powszechnie wiadomo, jak ktoś był kumaty, że w Gułagu byle tylko nie szło się na ogólne. Na ogólnych robotach ludzie wytrzymywali z życiem góra kilka miesięcy. 

No i jakoś tak się ugadałam, że nie chodzę teraz do pracy, jak jest ten śnieg.. Żyję sobie spokojnie, w pokoju, wyjdę z psem, to wypiję kawę. Nie mam nawet na piwo, żadnych używek. Drugim argumentem jest i to była męska już decyzja. Decyzja, że skoro będę pracować to dostanę pieniądze. A jak nie to nie będę mieć pieniędzy a to jeszcze nie koniec świata w mojej sytuacji. No cóż wróciłabym do tłumaczeń i poczytania może ale brakuje mi teraz słuchawek. No i zadzwonię do tej pracy jak się trochę ociepli, pozatym w urzędzie pracy dają mi teraz nowe propozycję i to wszystko nade mną wisi bo ja naprawdę nie wiem czy podołam pełnemu etatowi z Labradorem i sama, jeszcze w dodatku z tą tranzycją, stylem życia.. W zasadzie głowa pusta. Jakby nie budowałam nic przez ostatnie miesiące, nie miałam wielkiego celu, tylko dobre typu zrzucić trochę wagi, więcej sportu zdrowie.. Nie być sama.. No i mamy to co mamy. Wszędzie panuje tu zdrowy rozsądek, w każdym wariancie właśnie dbam o siebie. Żeby znaleźć balans i harmonie to jest to każdego dnia walka z lękiem, strachem wiarą w siebie, stawianie czoła myślom ludzi. Bo też trzeba mieć jaja, żeby ignorować to co ci mówi dużo ludzi, bo ty wiesz lepiej.. Nie jest to proste ale stało się częścią rzeczywistości by właśnie dbać o siebie. O zdrowie też psychiczne bo ja lubie sobie poleżeć w łóżku przed telewizorem nawet czasem i wypić kawę. Jak mam iść zamiast tego do pracy i później skonsumować wypłatę to widać tutaj to zamknięte kółko. I inne opowieści ludzi którzy mówią bo tak są wychowani a później niestety wychodzi i tak na moje w życiu. 

Teraz trochę o Gimlim bo mi daje znać w tej chwili z łóżka. Gimli ma mały kłopot z łapką, nie zawsze może skakać, troszkę utyka. Bylismy o weterynarza i krążymy wokół tego i jest to motywacja żeby pracować z drugiej strony podchodzę do tego z dużym rozsądkiem bo medycyna jest głęboko skomercjalizowana dlatego funkcjonujemy sobie normalnie, staramy się uważać, jest motywacja by zarobić pieniądze ale też uważamy na ortopedów. Szukamy kogoś starszego z doświadczeniem bo oni są skorzy na mniej inwazyjne leczenie. To głos życiowego rozsądku. No nic problem będzie póki co ale żyjemy normalnie, więc przede wszystkim trzeba mieć nadzieję i wiarę w siebie. 

Smutne jest z perspektywy mojego psa, że on nadal wierzy, że ma przyjaciól, że ludzie go kochają. Takie są psy :) I to jest w nich wspaniałe, jednak fakt jest taki, że jestem ja jest Gimli i w rzeczywistości musimy liczyć tylko na siebie i nie będę tu pisać znowu o ludziach jak nas potraktowali bo można by z tego ułożyć kilka piosenek pod tytułem prawdziwych przyjaciół poznasz w biedzie ale nie ma na to czasu. Przywykliśmy już do samotnej egzystencji i to doświadczenie musi nam wystarczyć. Smutne to jest oczywiście ale tak wygląda świat, taka jest ludzka natura. Żyjemy w dżungli.. Nawet doszedłem do wniosku, że niestety nei miłosierni tylko ci najbardziej hamscy traktujących z góry ludzi są najsilniejsi. No bo wnioskujesz, że jak masz dobre serce to pomagasz natomiast dobro nie wraca super szczególnie i stajesz się slabszy i potem już nie masz tej siły którą miałeś by samodzielnie iść. I wniosek taki, że trzeba było nie pomagać, trzeba było być samemu z pieniędzmi i siłą od początku. I tak żyje wiele ludzi. No nic to tylko wnioskowanie. Jednak ten pies mnie wiele nauczył i on kocha ludzi i wierzy w ludzi i właściwie to tylko uczyć się od niego :) 

Co jeszcze. Pogląd Philipa Dicka, że żyjemy w czasach imperium rzymskiego wciąż i że wszystko jest ustalone na świecie przez Rosję i USA uważam za obecnie wdrożony do świadomości ludzkiej. W ogóle ostatnimi czasy w tym internecie tyle prawdy jest, drugich końców kija, że wszyscy wszystko wiedzą. Może dzięki mojemu blogowi czytelniku, będziesz wyłapywać informacje dla siebie istotne:)

Na zakończenie może wyniki konkursu z budynkiem. 

Jest to dom na ulicy Zakopiańskiej w Poznaniu. Nikt nie skomentował dlatego nikt nie wygrał wyróżnienia ale post cieszył się dużą popularnością. 

No i teraz ankieta - pisać czy nie pisać o ludziach?  

Na koniec pozytywny akcent bo troche smutna druga część posta. A więc czytelniku teraz wstań od komputera, przeciągnij się, zobacz jaka jest pogoda i wracaj do rzeczywistości. Nie miej szklanej dupy tylko rób swoje i stąpaj twardo po ziemii :) 

Piosenki Palucha nie sa takie złe. Porażki budują charakter, wygrane osłabiają czujność.. Miłego dzionka i z utęsknieniem czekamy na wiosne. 



Most popular

KarinaEntertainment - Don't bring me down!!!

Nowe rzeczy