czy autko jutro będzie śmigać czy mnie zawiedzie?
Balansuję miedzy grzegorzem a Kariną, w końcu gender fluid. Już nie mówię o presji patriarchalnej, negatywnym postrzeganiu, że tak powiem upadku życia a tu taki psikus. Autko troszkę mocniej buczy i teraz musze trzymać kciuki, żeby mnie jutro nie zawiodło w drodze do pracy. Do pracy i pracować muszę, chociażby, żeby opłacić mechanika ale ignorowanie usterki może spowodować dużo większe koszty naprawy .. Najpierw po przejeździe na stacje zadzwoniłam do mechanika, że auto buczy przy wciśnięciu mocniej gazu i starałam się precyzyjnie i logicznie temu gościowi przedstawić problem na co on mi wyjechał, że może podpiąć komputer. Halo ? Houston? Wiem, czas poszukać nowego warsztatu, jeden już mam no ale nie ma tu nic pewnego. Problem jest i trzeba będzie to zrobić tak czy owak więc zobaczymy. Sama pewnie tego nie naprawię ale analizowałam z chat gpt przez dłuższą chwilę ( z 4.0.1 o ) no i ostatecznie jutro przed pracą zrobię krótki test - jest szansa że dźwięk się ustabilizuje po 10 minutach jazdy i raczej jestem myśli, że będzie ok i będę normalnie jeździć, co by pozwoliło zająć się tym na spokojnie jak będzie więcej czasu niż jeden dzień. I tak sobie życie ułożyłam, że gdyby problem wystąpił jednak jutro to nie będę mogła praacować, przez to nie zarobię pieniędzy na mechanika - więc widzicie na jakiej krawędzi balansuje. Wiadomo, że dobrze mieć poduszkę finansową no ale teraz jestem po prostu dobrej myśli. Oby jutro było ok. Dziś już mogę iść spać jednak jeszcze troche godzin - pustych godzin no ale wszystko jest na błysk - pokój posprzątany, auto zatankowane, pies wyprowadzony a ja sobie spokojnie pije piwko i pufam epapierosa i tak pewnie do wieczora i może po prostu zwyczajnie położę się przed telewizorem. Po ostatnich przygodach z Marceliną w Kiekrzu i Strzeszynką to niczego mi już w życiu nie potrzeba. Paradoksalnie seks z prostytutką za 400 zł nie jest tak fajny jak ja się fajnie bawiłem na mega wielkim spontanie choć byłam Kariną. Także nie liczę, że dziś ktoś zadzwoni albo napisze, już nawet taki smutny dzień nie jest taki smutny gdyż swoje maciupeńkie cele osiągnęłam - nikotyna, piwo i tankowanie. I tak pewnie na chillu przed tv po prostu leżąc lub siedząc, myślę, że spędze ten czas. A jutro miejmy nadzieje bez usterek normalnie do pracy i wrócę z kaską potem wolne i znowu do pracy i będę miała kaskę.
Są jeszcze cele długofalowe które realizuje i choć nie wygląda na to to jednak je osiągam. Abstrachując od finansów, moja waga.. moja waga redukuje się o 1 kilogram tygodniowo. Jem mniej niż spalam. Czy to dobrze? w chuj dobrze - dojechałam już do magicznego 90.0 na wadze. Według obliczeń AI przy bieżącym trybie życia ( czyli jak się auto nie spierdoli na przykład mi jutro ) w przyszłą sobotę będę ważyć poniżej 90.0 . I to jest kurwa życie :)
